Wcześnie rozumieć

Obrazek11Kiedy uczę adeptów survivalu sztuki rozpalania ognia, wówczas całkowicie odpuszczam instrukcje związane z tzw. „skontaktowaniem źródła wysokiej temperatury z materiałem palnym”. To przecież podobno wiedzą… wszyscy. Praktyka pokazuje, że bardzo często palenie ogniska oznacza dla ludzi wyłącznie zjawisko zetknięcia ze sobą „ognia” oraz „drewna”. Nie wierzyłem w to, póki się sam nie przekonałem. Absolutnie zaniedbuje się rozumienie istoty ognia. Okazuje się, że dla wielu jest to ogromną tajemnicą, że trzeba brać pod uwagę wilgotność drewna oraz dostępność tlenu. A już o mistyce ognia nikt nawet nie myśli.

Powyższy przykład stosuję w tym miejscu nie bez przyczyny. W moim przypadku jest to już natręctwo, tak częste mówienie ludziom, że „wiedzieć” nie oznacza „rozumieć”. W naszym życiu za wystarczające uznajemy, że coś już wiemy.

W dzieciństwie dowiadujemy się, żebyśmy byli ostrożni, bo ogień parzy. I najczęściej za tym nic więcej nie idzie. Poważniejsze instrukcje dziecko dostaje… jako komentarz przy okazji złego wydarzenia. Czyli — kiedy już się stało. Nie potrafimy, chociaż jesteśmy dorośli, zauważyć, że łatwo przyjmujemy u dzieci ich beztroską zabawę, zaniedbując zabawę, która uczy.


Chyba z 20 lat minęło (lub dużo więcej — ja nie panuję nad swoim kalendarzem), gdy przygotowałem zarys scenariusza do przygotowania młodszych dzieci (oraz ich rodziców i nauczycieli) do spotkania w swoim życiu zdarzeń potencjalnie groźnych. Za tym miała iść szersza edukacja, taka sztuka przetrwania dla dzieci i ich rodziców. Nikogo to nie interesowało:

Kliknij ==> Bezpieczne dziecko