Myślenie

potrzebna głowaTo temat bardzo specyficzny. Na pewno będzie się rozrastał. Z pewnością nie będzie formą artykułu czy zapisanego wykładu. Cechą myślenia jest bowiem to, że potrafi się snuć powoli, lub przyspieszać jak nadchodzący huragan. Myślenie potrafi ulegać innemu myśleniu, a nawet… bezmyślności.

Myślenie potrafi dyskutować samo z sobą i sobie zaprzeczać.

Myślenie potrafi dawać nam szczęście, ale i prowadzić do zguby.

Moje pisanie o myśleniu na pewno będzie serią zapisów prosto z myślenia. Ale nie… zmyślenia…


Pierwszy temat wziął się z tego, że brat stracił brata…

Kiedyśmy do siebie wysyłali myśli, napisałem:

Chętnie bym Cię przytulił, pogadał, ale jesteś daleko.
Powiem Ci tak: wywal te emocje, bo one zagłuszają jedno — nie zauważysz, że brat jest z Tobą. Ja cały czas mam ojca ze sobą. Mój ojciec był stary i już odchodził, a ja wiedziałem o tym — by byłem blisko. Twoja sytuacja jest inna, bo było to zaskoczenie. Twój brat ukrywał swój stan przed wszystkimi, nie dał sobie pomóc. Myślę, że teraz chętnie by to odwrócił, ale nie ma jak.

Padła odpowiedź, a niej zdanie:

A czy to nie jest tak, że osoby które to robią, mają takie wahania, że kiedy poczekałby z tym 10 minut, to by w ogóle tego nie zrobił?

Odpowiedziałem:

Wiesz… to jest ta jakaś zagadka losu, że działa impuls. Mam swoich resocjalizacyjnych podopiecznych, którzy się mnie radzą, i twierdzą, że jakiś głos w ich głowie coś im mówi… Tymczasem nikt w odpowiednim czasie nie powiedział młodym ludziom, że nasz mózg jest jakby drugim JA w nas. W pewnym momencie identyfikujemy go jako wewnętrzny głos. Kto to rozumie, ten wie, że po prostu ma własne myśli, które „prezentują się” w postaci głosu. Mamy taką możliwość: prowadzenia w sobie wewnętrznego dialogu, nawet spierania się ze sobą.

I kontynuowałem myśl:

Problem polega na tym, że wszyscy ci, którzy tego nie wiedzą, często sądzą, że KTOŚ siedzi w nich. Jeśli mają myśli negatywne, potrafią twierdzić, że słyszą szatana. Ten kto WIE, że słyszy swoje wewnętrzne myśli, sam sobie może powiedzieć „Nawet tego nie myśl, ty głupku!”, bowiem wie, jak ogromną rolę w naszym życiu ogrywa sugestia. Jeśli się poddamy — robimy to, czego zdecydowanie nie chcemy.

Ja sam miewałem nieraz takie sytuacje. Prowadzę samochód dwupasmówką. Niektórzy pędzą jak wariaci — ufają sobie, ufają maszynom, ufają mnie… A przecież mógłbym własnie być samobójcą, który akurat czeka na rozpędzoną maszynę z przeciwka… Takie myśli MOGĄ spowodować, że ktoś, poddający się własnej sugestii, nagle ruszy kierownicą w lewo… (!) Ja akurat opanowałem funkcjonowanie mego mózgu. On już pracuje dla mnie według moich reguł. Nie daję mu brykać…

On napisał:

Mój brat kilka razy podczas szczerych braterskich rozmów mówił, że nie ma sił…

Ja:

To „nie ma sił” jest nie stanem braku energii lub bezradnością, ale takim właśnie spostrzeganiem siebie. To poczucie, że życie jest takie, że ciągle z czymś się trzeba zmagać. Ale podobne widzenie życia również bierze się z zasugerowania np. w wyniku obcowania z ludźmi ciągle na coś narzekającymi, nie przekazującymi żadnej radości życia. Tymczasem życie jest taką formą istnienia, którą „znienacka” dysponujemy. Jak gra… Warto poprowadzić tę grę, bo często za rogiem czekają niespodzianki, zaś my mamy okazje — jako survivalowcy — by nie zaskoczyły nas niespodzianki złe.

Problem polega na tym, że nie wszyscy potrafią nie poddawać się złudnym sugestiom własnego mózgu. Ja akurat nauczyłem się siebie, dlatego mój mózg pracuje dla mnie na moich warunkach…


O myśleniu więcej w zakładce ABC survivalu/Narzędzie osobotwórcze: na przykład to