Psychofizjologia

To dział mówiący o całościowym funkcjonowaniu człowieka. W pewnym skrócie…

Psychofizjologia — dział nauki z pogranicza fizjologii i psychologii, zajmujący się wzajemnym związkiem procesów fizjologicznych i psychicznych. Opisuje ona obustronną zależność emocji, zmian świadomości, czy sposobów zachowania z funkcjonowaniem mózgu, układu krążenia, oddychania, motoryki oraz układu hormonalnego, itp. (feedback). Do głównych tematów psychofizjologii należą emocje oraz reakcje na stres, zmiany świadomości, napięcie, odprężenie oraz sen, opisuje ona także zależność podejmowanych decyzji od stanów organicznych (i vice versa) — por. Wikipedia

Wszystko to, co dzieje się z naszym ciałem, ma wpływ na nasze emocje, myśli i reakcje. I odwrotnie. Rozumienie tych procesów może pomóc w uniknięciu niepożądanych sytuacji.


Zastanawiałem się zawsze, czemu „ludzie survivalu” tak mocno garną się do rzeczy i technik. Ciekawiło mnie jednocześnie, czemu owi ludzie akurat bywają tak bardzo a-techniczni, nie rozumieją podstawowych praw fizyki (zatem nie potrafią ich zastosować), ani nie miewają inwencji pozwalającej im zrobić coś z niczego. Potrzebują stałego wsparcia mnogich przedmiotów na podorędziu oraz skrupulatnych przepisów i instrukcji.

Odruchowo uznałem, że takie właśnie są ich możliwości osobowe. Często wspominam podział na jednostki potrafiące myśleć jedynie konkretnie oraz te, które dysponują również możliwością myślenia abstrakcyjnego. Wspominam też typologię uwzlędniającą tryb sterowności zewnętrznej i wewnętrznej. Nie da się ich pominąć. Jednak… osobiste poznawanie ludzi ukazuje, że nie jest to sprawa tak prosta do wytłumaczenia.

Mam obecnie następujące zdanie: system nauczania w Polsce nie potrafił być systemem opierającym się na dociekaniu reguł rządzących całościową rzeczywistością — jak to bywa zwykle: z pewnymi wyjątkami. Świadczy o tym choćby tak silne poszatkowanie spójnej wiedzy na odległe od siebie, wydawałoby się, przedmioty nauczania. Ponadto zwykle dominowało podawanie/przyjmowanie wiedzy, zapamiętywanie jej oraz umiejętność poprawnego powtórzenia. Nauczanie tego rodzaju nie wymaga prawie żadnego wysiłku. Było więc jedynym rozwiązaniem dla ludzi, którzy nie mieli w sobie nauczycielskiego ducha, ale jedynie „byli zatrudnieni” na tym stanowisku. Także dla tych, którzy unikali przepracowania lub zwyczajnie… nie lubili tego, co musieli robić. Niektórzy nawet nie znosili uczniów.

Nauczyciele, którzy potrafili uczyć obserwacji, myślenia, interpretacji, dokonywania wyborów, zauważania korelacji i zależności, odwoływania się do myślenia twórczego — robili niezwykle dobrą robotę. Zdarzało się też, że to akurat uczniowie szukali swoich sposobów uczenia się (często byli to ci, którzy przez byle jakich nauczycieli byli uznawani za niepokornych, zbuntowanych, dziwnych).

Pomijam brak mówienia w szkołach o ludzkiej psychice (aktualnie, na bieżąco, w odniesieniu do sytuacji na lekcji, oraz posługując się literackimi przykładami), bo to, widać, wrodzona pięta achillesowa… Pewnie „nie ta filozofia”…


Co z tego ma wynikać dla survivalowców?

Cóż, ja sugeruję, że najważniejszą rzeczą jest znajomość samego siebie wielowymiarowego. Chodzi o orientację w swojej anatomii, psychice, społecznych kontaktach, w swojej historii (przemian i czynów), w swoich „mocnych stronach” i swoich mankamentach. Ponieważ niemal jasne jest, że zdecydowana większość natychmiast zgłosi, że zna siebie doskonale, dołączę kolejne elementy.

Czy wiemy, jak dalece zachowujemy dystans do samego siebie? Czy znamy występujące w naszych zachowaniach popędy, „wytresowania”, uwarunkowania i uzależnienia? Czy znamy odruchowo stosowane przez siebie mechanizmy obronne? Czy w ogóle znamy własne odruchy? Czy wiemy czego wymagamy sami od siebie? Czy wiemy, w czym sobie pobłażamy? Czy wiemy, kogo obarczamy winą…?

Już choćby prosta psychofizjologia może pokierować nasze myśli ku równie prostym konkluzjom:

  • kiedy jesteśmy syci — myślimy zupełnie inaczej
  • kiedy nie znamy drogi — mamy zupełnie inny styl myślenia
  • nie mamy ochoty na poezję, kiedy nas boli brzuch
  • nasze myślenie przebiega zupełnie nie tak jak sądzimy, że myślimy — bo „w naszej rzeczywistości” właśnie została przestawiona wajha

Wszystko w powyższych punktach jest faktycznie tym samym, bowiem przedstawiłem tę listę nieskończoności w formie symbolicznej. Wiele kolejnych punktów odruchowo uznalibyśmy za oczywistość i nie poczulibyśmy w nich niczego nadzwyczajnego. Brak poczucia nadzwyczajności jest tym, co nas potrafi zgubić, bowiem wszystko jawi nam się jako oczywiste. Tymczasem ten nasz ogląd zazwyczaj dotyczy zewnętrza, nie uwględniamy siebie i tego, co w nas niezauważalnie funkcjonuje.

O syutacjach naszych zaburzeń na skutek fizjologicznych przyczyn zmian w psychice przeczytacie w zakładkach podrzędnych tego działu.