Powiedzenia i marudy

Teksty bywają różnej wartości. Wartość może być ukryta w różnych tekstach. 
Pierwsze zdanie odnosi się, moim zdaniem, do "ludzkiego nadania" wartości 
na wzór Gombrowiczowego "Słowacki wielkim poetą był". Drugie - każe szukać... 
A ja tymczasem trochę się bawię. Bo pewne myśli powstają z wielkim namaszczeniem, 
oznaczone znakiem poważnej refleksji, a inne wyskakują znienacka jak... głos natury.

Własne doświadczenie jest jak miecz z najlepszej stali.
Doświadczenie otrzymane od innych ludzi, z ich życia, opowiedzianych historii, zapisanych ksiąg — jest ozdobiony szlachetnymi kamieniami i runami, a jego właściciel dobrze wie, jak ważny jest to miecz.


Chyba wiem jak to ze mną jest. Ktoś powiedział o mnie, że „myślę instynktownie”. A może… właśnie nie wiem?


Najpierw znajdujesz odpowiednie miejsce. Potem, gdy siedzisz na kamieniu, słuchasz rozgadanego strumienia, starasz się zrozumieć, co mają do powiedzenia ptaki, kiedy mrużysz oczy, by zobaczyć jak słońce powoli schyla się ku swemu leżu — postanawiasz, że to twoje miejsce. Gromadzisz materiał, stawiasz ściany i kładziesz dach, wreszcie możesz przeżywać ten moment, że gdy otwierasz o świcie okno, ogarnia cię chłodne powietrze o woni zroszonej łąki.

Kiedy już podzielisz się własnym szczęściem, możesz siedzieć na schodach przed wejściem i czekać, kiedy wreszcie oni przestaną się tu kręcić, bo sarna nigdy nie wyjdzie na brzeg lasu, kiedy przestaną wrzeszczeć z radości, gdy zobaczą umykającego zająca, kiedy przestaną zadeptywać poziomki, kiedy…? Z westchnieniem pochylasz się po szczotkę i szufelkę i — zupełnie odruchowo, jak co dzień — zaczynasz zmiatać błoto naniesione na zazwyczaj dotąd białe stopnie…