{"id":5492,"date":"2017-06-15T11:19:30","date_gmt":"2017-06-15T09:19:30","guid":{"rendered":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/?p=5492"},"modified":"2017-10-31T12:14:07","modified_gmt":"2017-10-31T10:14:07","slug":"dziecieca-naiwnosc","status":"publish","type":"post","link":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/?p=5492","title":{"rendered":"Dzieci\u0119ca naiwno\u015b\u0107"},"content":{"rendered":"<p><span style=\"color: #ffffff;\">Mark Twain<\/span><\/p>\n<p><strong><span style=\"color: #ffffff;\"><em>FERALNY KR\u0104\u017bEK<\/em><\/span><\/strong><\/p>\n<blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\"><span style=\"color: #999999;\"><strong>Krisek:<\/strong><\/span><br \/>\n<span style=\"color: #999999;\"> <em>Umie\u015bci\u0142em tu ca\u0142e opowiadanie Marka Twaina. By\u0142 on bystrym obserwatorem \u017cycia i\u00a0inteligentnym jego komentatorem. Jego s\u0142owa dociera\u0142y zar\u00f3wno do intelektu, jak i do\u00a0serca. &#8222;Feralny kr\u0105\u017cek&#8221; to zarazem opowie\u015b\u0107 o odpowiedzialno\u015bci oraz nast\u0119pstwach jej braku, jak i wa\u017cn\u0105 uwag\u0105 do alternatywnych sposob\u00f3w patrzenia na t\u0119 sam\u0105 rzeczywisto\u015b\u0107. Naiwna a emocjonalna prostota dzieci\u0119cych zachowa\u0144 mocno r\u00f3\u017cni si\u0119 od doros\u0142ego, kostycznego, fatalistycznego dzia\u0142ania. Dorastaj\u0105c koncentrujemy si\u0119 na w\u0142asnej sprawczo\u015bci, bywa jednak, \u017ce motywem jest co innego ni\u017c po\u017cyteczna skuteczno\u015b\u0107 \u2014\u00a0zaznaczenie w\u0142asnego ego.\u00a0Mark\u00a0Twain doda\u0142 tak\u0105 informacj\u0119 o tej historii:\u00a0<\/em><\/span><\/p>\n<\/blockquote>\n<p style=\"text-align: justify;\"><span style=\"color: #ff9900;\"><em>Tematem tej opowie\u015bci jest wzruszaj\u0105ce zdarzenie, o kt\u00f3rym wspomina Carlyle <\/em><\/span><br \/>\n<span style=\"color: #ff9900;\"><em>w swoich &#8222;Listach i mowach Oliviera Cromwella&#8221;.<\/em><\/span><\/p>\n<h3>1.<\/h3>\n<p>Dzia\u0142o si\u0119 to w czasach Cromwella. Pu\u0142kownik Mayfair by\u0142 najm\u0142odszym oficerem<br \/>\nw wojskach Republiki, jako \u017ce mia\u0142 lat zaledwie trzydzie\u015bci. Ale cho\u0107 tak m\u0142ody,<br \/>\nby\u0142 weteranem o twarzy spalonej wichrami i zniszczonej wojn\u0105, rozpocz\u0105\u0142 bowiem \u017co\u0142nierskie \u017cycie w wieku lat siedemnastu. Walczy\u0142 w niezliczonych bitwach i sw\u00f3j wysoki stopie\u0144 w s\u0142u\u017cbie i szacunek \u017co\u0142nierzy zdobywa\u0142 krok za krokiem dzielno\u015bci\u0105 na polu walki. Ale teraz znajdowa\u0142 si\u0119 w ci\u0119\u017ckich tarapatach. Cie\u0144 pad\u0142 na jego \u017cycie.<\/p>\n<p>Zbli\u017ca\u0142 si\u0119 wiecz\u00f3r zimowy, na zewn\u0105trz by\u0142o mroczno i hucza\u0142 wiatr, w domu panowa\u0142a melancholijna cisza, bo pu\u0142kownik i jego m\u0142oda \u017cona powiedzieli ju\u017c wszystko, co mieli do powiedzenia o swoim smutku, odczytali wieczorny rozdzia\u0142<br \/>\nz Biblii, odm\u00f3wili wieczorn\u0105 modlitw\u0119 i teraz pozosta\u0142o im ju\u017c tylko siedzie\u0107 ze z\u0142\u0105czonymi d\u0142o\u0144mi, wpatrywa\u0107 si\u0119 w ogie\u0144, my\u015ble\u0107 i czeka\u0107. Wiedzieli, \u017ce nie b\u0119d\u0105 czeka\u0107 d\u0142ugo, i \u017cona dr\u017ca\u0142a na my\u015bl o tym.<\/p>\n<p>Mieli jedno dziecko, siedmioletni\u0105 Abby, kt\u00f3r\u0105 ub\u00f3stwiali. Niebawem przyjdzie uca\u0142owa\u0107 ich na dobranoc. Pu\u0142kownik przerwa\u0142 milczenie, powiedzia\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Osusz \u0142zy i ze wzgl\u0119du na ni\u0105 postarajmy si\u0119 udawa\u0107, \u017ce jeste\u015bmy szcz\u0119\u015bliwi. Musimy na chwil\u0119 zapomnie\u0107 o tym, co si\u0119 mazdarzy\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Tak, tak, zatrzymam \u0142zy w sercu, kt\u00f3re p\u0119ka.<\/p>\n<p>&#8211; I przyjmiemy to, co jest nam przeznaczone, z cierpliwo\u015bci\u0105, poniewa\u017c wiemy,<br \/>\n\u017ce cokolwiek On robi, jest sprawiedliwe i dla naszego dobra&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Powtarzaj\u0105c sobie \u201eNiech si\u0119 dzieje wola Jego!&#8221; Mog\u0119 w te s\u0142owa w\u0142o\u017cy\u0107 ca\u0142\u0105 dusz\u0119 i wszystkie my\u015bli, ale nie ca\u0142e serce. O, gdybym mog\u0142a! Gdyby ta r\u0119ka,<br \/>\nkt\u00f3r\u0105 \u015bciskam i ca\u0142uj\u0119 po raz ostatni&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Pst! Idzie!<\/p>\n<p>Ma\u0142a posta\u0107 z g\u0142\u00f3wk\u0105 w lokach, ubrana w nocn\u0105 koszul\u0119, w\u015blizn\u0119\u0142a si\u0119 przez drzwi<br \/>\ni podbieg\u0142a do ojca, a on przytuli\u0142 j\u0105 gwa\u0142townie do piersi i poca\u0142owa\u0142 raz, drugi, trzeci.<\/p>\n<p>&#8211; Tatku, nie ca\u0142uj mnie tak! Potarga\u0142e\u015b mi w\u0142osy.<\/p>\n<p>&#8211; Och, jak mi przykro&#8230; jak mi przykro! Przebaczysz mi, kochanie?<\/p>\n<p>&#8211; Naturalnie, tatku. Ale powiedz, jest ci naprawd\u0119 przykro? Nie udajesz,<br \/>\njest ci przykro?<\/p>\n<p>&#8211; Os\u0105d\u017a sama, Abby \u2014 rzek\u0142 i zas\u0142oniwszy twarz r\u0119kami udawa\u0142, \u017ce szlocha. Na\u00a0widok tego rozpaczliwego smutku, kt\u00f3rego sta\u0142a si\u0119 przyczyn\u0105, obudzi\u0142y si\u0119 w ma\u0142ej wyrzuty sumienia, wi\u0119c sama wybuchn\u0119\u0142a p\u0142aczem i zacz\u0119\u0142a szarpa\u0107 r\u0119ce ojca wo\u0142aj\u0105c:<\/p>\n<p>&#8211; Och, nie p\u0142acz, tatku, prosz\u0119 ci\u0119, nie p\u0142acz. Abby nie m\u00f3wi\u0142a tego powa\u017cnie. Abby nigdy ju\u017c tego nie zrobi. Prosz\u0119 ci\u0119, tatku! \u2014 Szarpi\u0105c i usi\u0142uj\u0105c rozdzieli\u0107 palce ojca ma\u0142a dojrza\u0142a przelotnie w szparze mi\u0119dzy palcami jedno suche oko i wykrzykn\u0119\u0142a:<\/p>\n<p>&#8211; Och, ty niegodziwy tatku! Wcale nie p\u0142aczesz i ca\u0142y czas udawa\u0142e\u015b!<\/p>\n<p>Abby p\u00f3jdzie teraz do mamusi. Jeste\u015b dla Abby niedobry! Ju\u017c mia\u0142a zsun\u0105\u0107 si\u0119<br \/>\nz kolan, ale ojciec opasa\u0142 j\u0105 ramionami i rzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Nie, zosta\u0144 ze mn\u0105, kochanie. Tatko by\u0142 niegodziwy, przyznaje si\u0119 do tego i jest mu przykro&#8230; pozw\u00f3l, \u017ce sca\u0142uje ci teraz \u0142zy z oczu&#8230; i poprosi Abby o przebaczenie, i za kar\u0119 zrobi wszystko, czego Abby od niego za\u017c\u0105da. No prosz\u0119,<br \/>\n\u0142zy ju\u017c wszystkie sca\u0142owane, ani jeden loczek nie potargany i wszystko, czego Abby za\u017c\u0105da&#8230;<\/p>\n<p>Zapanowa\u0142a zn\u00f3w zgoda i w ci\u0105gu jednej chwili s\u0142oneczny blask rozpromieni\u0142 twarzyczk\u0119 dziewczynki. G\u0142aska\u0142a ojca po policzku i zaraz te\u017c wymierzy\u0142a mu kar\u0119:<\/p>\n<p>&#8211; Bajka! Bajka!<\/p>\n<p>Pst!<\/p>\n<p>Doro\u015bli wstrzymali oddech i nas\u0142uchiwali. Odg\u0142os krok\u00f3w zaledwie s\u0142yszalny mi\u0119dzy podmuchami wiatru! Zbli\u017ca\u0142y si\u0119, coraz g\u0142o\u015bniejsze, g\u0142o\u015bniejsze, a potem przesz\u0142y obok i zacz\u0119\u0142y si\u0119 oddala\u0107.<\/p>\n<p>Doro\u015bli odetchn\u0119li g\u0142\u0119boko, z ulg\u0105, i tatko rzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Mam ci opowiedzie\u0107 bajk\u0119? Weso\u0142\u0105?<\/p>\n<p>&#8211; Nie, tatku. Straszn\u0105.<\/p>\n<p>Ojciec usi\u0142owa\u0142 nam\u00f3wi\u0107 Abby na historyjk\u0119 weso\u0142\u0105, ale ona obstawa\u0142a przy swoich prawach \u2014 zawarli umow\u0119, \u017ce otrzyma wszystko, czego za\u017c\u0105da. By\u0142 dobrym purytaninem i \u017co\u0142nierzem i wiedzia\u0142, \u017ce musi dotrzyma\u0107 danego s\u0142owa. Ma\u0142a powiedzia\u0142a:<\/p>\n<p>&#8211; Tatku, nie mo\u017cemy mie\u0107 zawsze weso\u0142ych bajek. Niania m\u00f3wi, \u017ce ludzie maj\u0105 czasem smutne \u017cycie. Czy to prawda, tatku? Ona tak m\u00f3wi.<\/p>\n<p>Mama westchn\u0119\u0142a i zn\u00f3w pobieg\u0142a my\u015blami do swoich zmartwie\u0144. Ojciec rzek\u0142 \u0142agodnie:<\/p>\n<p>&#8211; To prawda, dziecino, ludzie miewaj\u0105 zmartwienia. Smutne\u00a0to, ale tak ju\u017c jest<br \/>\nw \u017cyciu.<\/p>\n<p>&#8211; W takim razie opowiedz mi o nich, tatku&#8230; opowiedz mi straszn\u0105 bajk\u0119, tak\u0105, \u017ceby\u015bmy wszyscy dygotali i \u017ceby si\u0119 nam zdawa\u0142o, \u017ce to o nas. Mamusiu, przysu\u0144 si\u0119 tu do mnie i do tatusia i we\u017a Abby za r\u0119k\u0119, bo wiesz, jak si\u0119 zrobi naprawd\u0119 strasznie, przytulimy si\u0119 wszyscy do siebie i b\u0119dzie nam to \u0142atwiej znie\u015b\u0107.<br \/>\nTeraz mo\u017cesz zacz\u0105\u0107, tatku.<\/p>\n<p>&#8211; Kiedy\u015b, dawno temu, byli trzej pu\u0142kownicy&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Och, pysznie. Umiem rozpozna\u0107 pu\u0142kownik\u00f3w, naj\u0142atwiejsza rzecz na \u015bwiecie!<br \/>\nTo dlatego, \u017ce ty jeste\u015b pu\u0142kownikiem&#8230; i wiem, jakie nosz\u0105 mundury. M\u00f3w, tatku!<\/p>\n<p>&#8211; No wi\u0119c na polu bitwy pope\u0142nili wykroczenie przeciwko dyscyplinie wojskowej.<\/p>\n<p>Te obce i dziwne s\u0142owa mi\u0142o zabrzmia\u0142y w uchu ma\u0142ej. Podnios\u0142a wzrok, zdumiona<br \/>\ni zainteresowana, i spyta\u0142a:<\/p>\n<p>&#8211; Czy to jest co\u015b dobrego do jedzenia, tatku?<\/p>\n<p>Rodzice nieomal\u017ce si\u0119 u\u015bmiechn\u0119li i ojciec odpar\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Nie, to co\u015b zupe\u0142nie innego. Przekroczyli swoje kompetencje.<\/p>\n<p>&#8211; Czy to jest co\u015b&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Nie, to te\u017c nie jest do jedzenia. W bitwie, kt\u00f3ra przechyla\u0142a si\u0119 na ich niekorzy\u015b\u0107, otrzymali rozkaz symulowania ataku na silnie bronion\u0105 pozycj\u0119 nieprzyjaciela,<br \/>\npo to, \u017ceby \u015bci\u0105gn\u0105\u0107 na siebie wrogie wojska i da\u0107 w ten spos\u00f3b armiom Republiki szans\u0119 odwrotu. Jednak\u017ce w zapale przekroczyli rozkazy, bo atak symulowany zmienili w atak prawdziwy, szturmem zdobyli umocnione pozycje i wygrali bitw\u0119. Lorda Genera\u0142a bardzo rozgniewa\u0142o ich niepos\u0142usze\u0144stwo i nie mia\u0142 do\u015b\u0107 s\u0142\u00f3w pochwa\u0142y dla nich, i kaza\u0142 im si\u0119 stawi\u0107 w Londynie, gdzie b\u0119d\u0105 s\u0105dzeni i mog\u0105 swoj\u0105 win\u0119 przyp\u0142aci\u0107 \u017cyciem.<\/p>\n<p>&#8211; Tatku, czy m\u00f3wisz o wielkim generale Cromwellu?<\/p>\n<p>&#8211; Tak.<\/p>\n<p>&#8211; Och, ja go widzia\u0142am, tatku! A jak przeje\u017cd\u017ca ko\u0142o naszego domu, wspania\u0142y<br \/>\nna swoim ogromnym wierzchowcu, i doko\u0142a niego wszyscy ci \u017co\u0142nierze, wydaje si\u0119 taki&#8230; taki&#8230; och, nie umiem powiedzie\u0107 jaki, tylko tak patrzy, jakby by\u0142 niezadowolony, i wida\u0107, \u017ce ludzie si\u0119 go boj\u0105. Ale ja si\u0119 nie boj\u0119, bo na mnie wcale tak nie patrzy\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Och, ty kochana terkotko! No wi\u0119c pu\u0142kownicy zostali przywiezieni pod stra\u017c\u0105<br \/>\ndo Londynu i tu puszczono ich na s\u0142owo, \u017ceby po raz ostatni mogli si\u0119 zobaczy\u0107<br \/>\nz rodzi&#8230;<\/p>\n<p>Pst!<\/p>\n<p>Nas\u0142uchiwali. Znowu kroki; ale znowu przesz\u0142y obok domu. \u017bona przytuli\u0142a g\u0142ow\u0119<br \/>\ndo ramienia m\u0119\u017ca, \u017ceby ukry\u0107 blado\u015b\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Przyjechali do Londynu dzi\u015b rano.<\/p>\n<p>Dziecko rozwar\u0142o szeroko oczy.<\/p>\n<p>&#8211; Tatku, to jest historia prawdziwa?<\/p>\n<p>&#8211; Tak, kochanie.<\/p>\n<p>&#8211; Och, wspaniale! Och, dlatego jest taka ciekawa! Tatku, m\u00f3w dalej.<br \/>\nMamusiu! Mamusiu najdro\u017csza&#8230; ty p\u0142aczesz?<\/p>\n<p>&#8211; Nie zwracaj na mnie uwagi, kochanie. Po prostu my\u015bla\u0142am o tych biednych rodzinach.<\/p>\n<p>&#8211; Niepotrzebnie p\u0142aczesz, mamusiu. Wszystko sko\u0144czy si\u0119 dobrze, zobaczysz.<br \/>\nW bajkach zawsze wszystko ko\u0144czy si\u0119 dobrze. M\u00f3w dalej, tatku.<\/p>\n<p>&#8211; Najpierw zawieziono ich do Tower i dopiero stamt\u0105d puszczono do domu.<\/p>\n<p>&#8211; Och, wiem, jak wygl\u0105da Tower. Nawet wida\u0107 ca\u0142\u0105 twierdz\u0119 z naszych okien. M\u00f3w\u017ce dalej, tatku!<\/p>\n<p>&#8211; Staram si\u0119, jak mog\u0119, ale mi ci\u0105gle przerywasz. No wi\u0119c w Tower s\u0105d wojenny<br \/>\npo godzinnej naradzie uzna\u0142 ich winnymi i skaza\u0142 na \u015bmier\u0107 przez rozstrzelanie.<\/p>\n<p>&#8211; Maj\u0105 by\u0107 zabici, tatku?<\/p>\n<p>&#8211; Tak, kochanie.<\/p>\n<p>&#8211; Och, to okropne! Mamusiu najdro\u017csza, ty znowu p\u0142aczesz! Przesta\u0144, mamusiu, zaraz wszystko sko\u0144czy si\u0119 dobrze. Po\u015bpiesz si\u0119, tatku, ze wzgl\u0119du na mam\u0119.<br \/>\nZa wolno opowiadasz.<\/p>\n<p>&#8211; Wiem, ale to chyba dlatego, \u017ce si\u0119 tak ci\u0105gle zatrzymuj\u0119 i zamy\u015blam.<\/p>\n<p>&#8211; Nie r\u00f3b tego, tatku. M\u00f3w pr\u0119dko dalej.<\/p>\n<p>&#8211; Doskonale. No wi\u0119c trzej pu\u0142kownicy&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Znasz ich, tatku?<\/p>\n<p>&#8211; Znam, c\u00f3reczko.<\/p>\n<p>&#8211; Och, tak \u017ca\u0142uj\u0119, \u017ce ich nie znam! Kocham pu\u0142kownik\u00f3w! My\u015blisz, \u017ce pozwol\u0105 mi si\u0119 poca\u0142owa\u0107? \u2014 Kiedy pu\u0142kownik przem\u00f3wi\u0142, jego g\u0142os brzmia\u0142 troch\u0119 niepewnie.<\/p>\n<p>&#8211; Jeden na pewno, dziecino. Poca\u0142uj mnie teraz za niego.<\/p>\n<p>&#8211; Uuum, tatku. A te dwa poca\u0142unki to dla tamtych dw\u00f3ch.<\/p>\n<p>My\u015bl\u0119, \u017ce mi si\u0119 pozwol\u0105 poca\u0142owa\u0107, bo powiem tak: \u201eM\u00f3j tatko te\u017c jest pu\u0142kownikiem, bardzo dzielnym, i na pewno zrobi\u0142by to samo co wy. Wi\u0119c to nie mo\u017ce by\u0107 nic z\u0142ego, cokolwiek m\u00f3wi\u0105 ci panowie z s\u0105du, i dlatego nie powinni\u015bcie si\u0119 ani troch\u0119 wstydzi\u0107&#8221;. I wtedy pozwol\u0105 mi si\u0119 poca\u0142owa\u0107, prawda, tatku?<\/p>\n<p>&#8211; Pozwol\u0105, jak B\u00f3g na niebie!<\/p>\n<p>&#8211; Mamusiu, przesta\u0144&#8230; och, mamusiu, jak mo\u017cesz? Zaraz dojdziemy do tego miejsca, gdzie si\u0119 wszystko dobrze ko\u0144czy. M\u00f3w dalej, tatku.<\/p>\n<p>&#8211; Potem niekt\u00f3rym zrobi\u0142o si\u0119 \u017cal&#8230; w\u0142a\u015bciwie wszystkim zrobi\u0142o si\u0119 \u017cal. Mam na my\u015bli tych pan\u00f3w z s\u0105du wojennego. Wi\u0119c poszli do Lorda Genera\u0142a i powiedzieli,<br \/>\n\u017ce spe\u0142nili sw\u00f3j obowi\u0105zek, bo to istotnie by\u0142 ich obowi\u0105zek, a teraz prosz\u0105, \u017ceby dw\u00f3m pu\u0142kownikom darowa\u0107 \u017cycie, a tylko trzeciego rozstrzela\u0107. Uwa\u017cali, \u017ce jeden wyrok \u015bmierci wystarczy jako przestroga dla armii. Genera\u0142 bardzo si\u0119 rozsierdzi\u0142<br \/>\ni zgani\u0142 ich, \u017ce spe\u0142nili sw\u00f3j obowi\u0105zek i maj\u0105 czyste sumienie, a teraz chc\u0105 go podst\u0119pnie nam\u00f3wi\u0107, \u017ceby uczyni\u0142 mniej ni\u017c oni, i w ten spos\u00f3b splami\u0142 sw\u00f3j honor \u017co\u0142nierski. Ale oni odparli, \u017ce nie prosz\u0105 go o co\u015b, czego nie zrobiliby sami,<br \/>\ngdyby znajdowali si\u0119 na jego zaszczytnym miejscu i posiadali szlachetn\u0105 prerogatyw\u0119 udzielania \u0142aski skazanym. To jako\u015b do niego przem\u00f3wi\u0142o, sta\u0142 chwil\u0119<br \/>\nw zamy\u015bleniu, a jego surowa twarz odrobin\u0119 z\u0142agodnia\u0142a. Poprosi\u0142, \u017ceby zaczekali,<br \/>\ni poszed\u0142 do swego gabinetu, by w modlitwie szuka\u0107 rady u Boga. A kiedy wr\u00f3ci\u0142, rzek\u0142: \u201eNiech ci\u0105gn\u0105 losy. To spraw\u0119 rozstrzygnie i dwaj b\u0119d\u0105 \u017cyli&#8221;.<\/p>\n<p>&#8211; I ci\u0105gn\u0119li losy, tatku?<\/p>\n<p>&#8211; Nie, odm\u00f3wili.<\/p>\n<p>&#8211; Dlaczego?<\/p>\n<p>&#8211; Uwa\u017caj\u0105, \u017ce ten, kt\u00f3ry wyci\u0105gnie feralny los, sam, dobrowolnie, ska\u017ce si\u0119<br \/>\nna \u015bmier\u0107 i \u017ce b\u0119dzie to zwyk\u0142ym samob\u00f3jstwem, oboj\u0119tne, jakby si\u0119 to nazwa\u0142o. Powiedzieli, \u017ce s\u0105 chrze\u015bcijanami i \u017ce Pismo \u015awi\u0119te zabrania ludziom pozbawia\u0107 si\u0119 \u017cycia. Tak\u0105 dali odpowied\u017a, jednocze\u015bnie oznajmiaj\u0105c, \u017ce s\u0105 gotowi \u2014<br \/>\nniechaj wyrok s\u0105du b\u0119dzie wykonany.<\/p>\n<p>&#8211; Co to znaczy, tatku?<\/p>\n<p>&#8211; \u017be wszyscy zostan\u0105 rozstrzelani.<\/p>\n<p>Psss!<\/p>\n<p>Wiatr? Nie. Stuk, stuk, stuk, stuk!<\/p>\n<p>&#8211; Otwiera\u0107, w imi\u0119 Lorda Genera\u0142a!<\/p>\n<p>&#8211; Och, wspaniale, tatku, to \u017co\u0142nierze! Przepadam za \u017co\u0142nierzami! Mog\u0119 im otworzy\u0107?<\/p>\n<p>Zeskoczy\u0142a na pod\u0142og\u0119, podbieg\u0142a do drzwi i otworzy\u0142a je wo\u0142aj\u0105c rado\u015bnie:<\/p>\n<p>&#8211; Wejd\u017acie, prosz\u0119! Przyszli, tatku! Grenadierzy! Znam mundury grenadier\u00f3w!<\/p>\n<p>\u017bo\u0142nierze weszli dw\u00f3jkami i stan\u0119li w szeregu, z broni\u0105 na ramieniu.<br \/>\nOficer zasalutowa\u0142, skazany na \u015bmier\u0107 pu\u0142kownik odpowiedzia\u0142 tym samym.<br \/>\nSta\u0142 wyprostowany, jego \u017cona sta\u0142a u jego boku poblad\u0142a i z twarz\u0105 \u015bci\u0105gni\u0119t\u0105 wewn\u0119trznym b\u00f3lem, ale nie zdradza\u0142a innych oznak rozpaczy. Dziecko przygl\u0105da\u0142o si\u0119 tej scenie rozpromienionymi oczami.<\/p>\n<p>Ojciec, matka i dziecko przywarli do siebie w jednym d\u0142ugim u\u015bcisku; i nagle rozkaz:<\/p>\n<p>&#8211; Do Tower, naprz\u00f3d marsz!<\/p>\n<p>Pu\u0142kownik wyszed\u0142 z domu: krok wojskowy, postawa \u017co\u0142nierska. Grenadierzy pomaszerowali za pu\u0142kownikiem; zamkn\u0119\u0142y si\u0119 za nimi drzwi.<\/p>\n<p>&nbsp;<\/p>\n<h3>2.<\/h3>\n<p>&#8211; Och, mamusiu, czy to nie sko\u0144czy\u0142o si\u0119 dobrze? Przecie\u017c ci m\u00f3wi\u0142am! I poszli<br \/>\ndo Tower, wi\u0119c tatko ich zobaczy. Tatko&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Chod\u017a do mnie, niech ci\u0119 przytul\u0119, moje ty niewinne biedactwo&#8230;<\/p>\n<p>Nazajutrz powalona chorob\u0105 matka nie mog\u0142a wsta\u0107 z \u0142\u00f3\u017cka.<\/p>\n<p>Lekarze wraz z piel\u0119gniarkami czuwali nad ni\u0105, od czasu do czasu porozumiewaj\u0105c si\u0119 \u015bciszonymi g\u0142osami. Abby nie pozwolono wej\u015b\u0107 do jej pokoju. Powiedziano jej, \u017ceby si\u0119 bawi\u0142a na dworze \u2014 matka jest bardzo chora. Dziewczynka, ubrana w ciep\u0142e zimowe odzienie, wybieg\u0142a z domu i przechadza\u0142a si\u0119 jaki\u015b czas po ulicy. Potem nagle wyda\u0142o jej si\u0119 to dziwne i niew\u0142a\u015bciwe, \u017ceby tatko, nic o niczym nie wiedz\u0105c, przebywa\u0142 w takiej chwili w Tower. Trzeba temu zaradzi\u0107. Ju\u017c ona si\u0119 tym zajmie.<\/p>\n<p>W godzin\u0119 p\u00f3\u017aniej wprowadzono s\u0105d wojenny przed oblicze Lorda Genera\u0142a.<br \/>\nSta\u0142 pos\u0119pny i wyprostowany opieraj\u0105c si\u0119 knykciami palc\u00f3w o biurko i da\u0142 przyby\u0142ym do zrozumienia, \u017ce jest got\u00f3w s\u0142ucha\u0107. Przewodnicz\u0105cy s\u0105du rzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Namawiali\u015bmy ich, \u017ceby zmienili zdanie. B\u0142agali\u015bmy ich. Ale oni obstaj\u0105<br \/>\nprzy swoim. S\u0105 gotowi umrze\u0107, lecz nie skalaj\u0105 swej wiary.<\/p>\n<p>Twarz Lorda Protektora pociemnia\u0142a, ale nie rzek\u0142 ani s\u0142owa.<\/p>\n<p>Jaki\u015b czas trwa\u0142 pogr\u0105\u017cony w my\u015blach, po czym przem\u00f3wi\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Nie umr\u0105 wszyscy. Kto\u015b b\u0119dzie za nich ci\u0105gn\u0105\u0142 losy. Twarze s\u0119dzi\u00f3w rozpromieni\u0142y si\u0119 wdzi\u0119czno\u015bci\u0105. &#8211; Po\u015blijcie po wi\u0119\u017ani\u00f3w. Zaprowad\u017acie ich do tamtego pokoju. Niech stan\u0105 jeden obok drugiego, twarzami do \u015bciany i z r\u0119kami skrzy\u017cowanymi<br \/>\nna plecach. Dajcie mi zna\u0107, jak ju\u017c tam b\u0119d\u0105.<\/p>\n<p>Kiedy zosta\u0142 sam, usiad\u0142 i po chwili rzuci\u0142 adiutantowi rozkaz:<\/p>\n<p>&#8211; Id\u017a i przyprowad\u017a mi pierwsze dziecko, jakie zobaczysz na ulicy.<\/p>\n<p>Zaledwie oficer wyszed\u0142, ju\u017c by\u0142 z powrotem prowadz\u0105c za r\u0119k\u0119 ma\u0142\u0105 Abby<br \/>\nw paletku lekko przypr\u00f3szonym \u015bniegiem. Podesz\u0142a prosto do g\u0142owy pa\u0144stwa,<br \/>\ntego srogiego cz\u0142owieka, kt\u00f3ry samym d\u017awi\u0119kiem swojego imienia przyprawia\u0142<br \/>\no dr\u017cenie kr\u00f3lestwa i monarchie \u015bwiata, wdrapa\u0142a mu si\u0119 na kolana i rzek\u0142a:<\/p>\n<p>&#8211; Znam ci\u0119, panie, jeste\u015b Lordem Genera\u0142em. Widzia\u0142am ci\u0119 ju\u017c, kiedy przeje\u017cd\u017ca\u0142e\u015b ko\u0142o mojego domu. Wszyscy si\u0119 bali, ale ja si\u0119 nie \u00a0ba\u0142am, bo jak spojrza\u0142e\u015b\u00a0na mnie, wcale nie by\u0142e\u015b z\u0142y. Pami\u0119tasz, panie, prawda? Mia\u0142am na sobie czerwon\u0105 sukienk\u0119&#8230; tak\u0105 z niebieskim haftem. Nie pami\u0119tasz tego?<\/p>\n<p>U\u015bmiech z\u0142agodzi\u0142 surowe rysy twarzy. Lord Protektor mozoli\u0142 si\u0119 szukaj\u0105c dyplomatycznej odpowiedzi:<\/p>\n<p>&#8211; Zaraz, niech sobie przypomn\u0119&#8230; bo ja&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Sta\u0142am przed samym domem, moim domem.<\/p>\n<p>&#8211; Widzisz, kochane male\u0144stwo, powinienem si\u0119 wstydzi\u0107, ale&#8230;<\/p>\n<p>Dziecko przerwa\u0142o mu wo\u0142aj\u0105c z wyrzutem:<\/p>\n<p>&#8211; Wi\u0119c nie pami\u0119tasz, a przecie\u017c ja nie zapomnia\u0142am!<\/p>\n<p>&#8211; Naprawd\u0119 mi wstyd. Ale teraz nigdy ci\u0119 nie zapomn\u0119, kochana dziecino. Daj\u0119 ci<br \/>\nna to moje s\u0142owo. Przebaczysz mi, prawda, i b\u0119dziemy przyjaci\u00f3\u0142mi do ko\u0144ca \u017cycia?<\/p>\n<p>&#8211; Tak, naturalnie, chocia\u017c dalej nie rozumiem, jak mog\u0142e\u015b zapomnie\u0107. Masz pewnie z\u0142\u0105 pami\u0119\u0107. Ja czasem te\u017c zapominam. Ale wybacz\u0119 ci bez najmniejszego trudu,<br \/>\nbo mi si\u0119 zdaje, \u017ce ty chcesz by\u0107 dobry i chcesz s\u0142usznie post\u0119powa\u0107&#8230; i my\u015bl\u0119,<br \/>\n\u017ce w\u0142a\u015bciwie jeste\u015b mi\u0142y. Ale musisz mnie mocniej przytuli\u0107, jak tatko to robi,<br \/>\nbo tu u ciebie zimno.<\/p>\n<p>&#8211; Przytul\u0119 ci\u0119 z najwi\u0119ksz\u0105 rado\u015bci\u0105, moja male\u0144ka nowa przyjaci\u00f3\u0142ko.<br \/>\nOd dzisiaj b\u0119dziesz moj\u0105 najlepsz\u0105 przyjaci\u00f3\u0142k\u0105, prawda?\u00a0Przypominasz mi moj\u0105 c\u00f3reczk\u0119&#8230; teraz ju\u017c du\u017c\u0105&#8230; ale w dzieci\u0144stwie by\u0142a jak ty czaruj\u0105ca, serdeczna i \u015bliczna. I mia\u0142a tw\u00f3j wdzi\u0119k, male\u0144ka czarodziejko&#8230; twoj\u0105 wszystko zwyci\u0119\u017caj\u0105c\u0105 ufno\u015b\u0107 zar\u00f3wno do przyjaciela, jak do ludzi obcych, kt\u00f3ra bierze w ch\u0119tn\u0105 niewol\u0119 ka\u017cdego, komu ofiaruje sw\u00f3j bezcenny dar. Le\u017ca\u0142a w moich ramionach jak ty le\u017cysz teraz, i swoim czarem wyp\u0119dza\u0142a znu\u017cenie i troski z mego serca i nape\u0142nia\u0142a je spokojem, jak ty to czynisz teraz. Byli\u015bmy sobie r\u00f3wni, byli\u015bmy przyjaci\u00f3\u0142mi, byli\u015bmy towarzyszami zabaw. Up\u0142yn\u0119\u0142y wieki, odk\u0105d wyblak\u0142 i znikn\u0105\u0142 ten m\u00f3j rajski ogr\u00f3d, a ty\u015b go przywo\u0142a\u0142a z niepami\u0119ci. Przyjmij b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo cz\u0142owieka obarczonego troskami, male\u0144ka istoto, kt\u00f3ra d\u017awigasz ci\u0119\u017car Anglii,<br \/>\nkiedy ja odpoczywam!<\/p>\n<p>&#8211; Czy kocha\u0142e\u015b j\u0105 bardzo mocno, z ca\u0142ej si\u0142y?<\/p>\n<p>&#8211; Sama os\u0105d\u017a: ona rozkazywa\u0142a, ja s\u0142ucha\u0142em.<\/p>\n<p>&#8211; Uwa\u017cam, \u017ce jeste\u015b strasznie mi\u0142y. Poca\u0142ujesz mnie?<\/p>\n<p>&#8211; Z rado\u015bci\u0105&#8230; i uznam to za przywilej&#8230; Ten poca\u0142unek dla ciebie, a ten dla niej. Poprosi\u0142a\u015b, \u017cebym ci\u0119 poca\u0142owa\u0142, a mog\u0142a\u015b by\u0142a mi rozkazywa\u0107, bo zast\u0119pujesz mi moj\u0105 ma\u0142\u0105 c\u00f3reczk\u0119, i ka\u017cdy tw\u00f3j rozkaz musi by\u0107 wykonany.<\/p>\n<p>Dziecko zacz\u0119\u0142o klaska\u0107, zachwycone tym zaszczytnym awansem, lecz nagle us\u0142ysza\u0142o zbli\u017caj\u0105ce si\u0119 odg\u0142osy &#8211; miarowy krok maszeruj\u0105cych \u017co\u0142nierzy.<\/p>\n<p>&#8211; \u017bo\u0142nierze, \u017co\u0142nierze, Lordzie Generale! Abby chce ich zobaczy\u0107!<\/p>\n<p>&#8211; Zobaczysz ich, kochanie. Ale zaczekaj chwil\u0119, mam dla ciebie pewne polecenie.<\/p>\n<p>Wszed\u0142 oficer i sk\u0142oniwszy si\u0119 nisko rzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; S\u0105 tutaj, wasza wysoko\u015b\u0107 &#8211; po czym z uk\u0142onem wycofa\u0142 si\u0119 z pokoju.<\/p>\n<p>Lord Protektor wr\u0119czy\u0142 Abby trzy ma\u0142e kr\u0105\u017cki z wosku, dwa bia\u0142e i jeden krwistoczerwony. Przeznaczeniem tego trzeciego by\u0142o wymierzy\u0107 \u015bmier\u0107 pu\u0142kownikowi, kt\u00f3ry go otrzyma.<\/p>\n<p>&#8211; Och, jaki \u015bliczny ten czerwony! Czy to dla mnie?<\/p>\n<p>&#8211; Nie, dziecino, dla kogo\u015b innego. Podnie\u015b r\u00f3g zas\u0142ony, o&#8230; tam&#8230; za kt\u00f3r\u0105 s\u0105 otwarte drzwi, a jak przez nie przejdziesz, zobaczysz trzech m\u0119\u017cczyzn stoj\u0105cych<br \/>\nw rz\u0119dzie, plecami do ciebie i trzymaj\u0105cych r\u0119ce z ty\u0142u&#8230; o, tak, ka\u017cdy z jedn\u0105 d\u0142oni\u0105 stulon\u0105&#8230; o, tak. Na ka\u017cdej z tych otwartych d\u0142oni po\u0142\u00f3\u017c jeden kr\u0105\u017cek,<br \/>\na potem wr\u00f3\u0107 do mnie.<\/p>\n<p>Abby znikn\u0119\u0142a za zas\u0142on\u0105 i Lord Protektor zosta\u0142 sam. Powiedzia\u0142 z g\u0142\u0119bok\u0105 czci\u0105:<\/p>\n<p>&#8211; Rzecz to pewna, i\u017c w moim pomieszaniu natchn\u0105\u0142 mnie t\u0105\u00a0zbawienn\u0105 my\u015bl\u0105 On, kt\u00f3ry jest wszechmocnym ratunkiem dla b\u0119d\u0105cych\u00a0w niepewno\u015bci i szukaj\u0105cych<br \/>\nJego pomocy. On wie, na kogo powinien pa\u015b\u0107 wyb\u00f3r, i przys\u0142a\u0142 to male\u0144stwo, bezgrzesznego pos\u0142a\u0144ca, aby spe\u0142ni\u0142o Jego wol\u0119. Kto\u015b inny m\u00f3g\u0142by zb\u0142\u0105dzi\u0107,<br \/>\nale nie On. Cudowne s\u0105 Jego czyny, i m\u0105dre \u2014 b\u0142ogos\u0142awione Jego \u015bwi\u0119te imi\u0119!<\/p>\n<p>Opu\u015bciwszy za sob\u0105 kotar\u0119 ma\u0142a czarodziejka sta\u0142a kilka chwil przygl\u0105daj\u0105c si\u0119<br \/>\nz \u017cyw\u0105 ciekawo\u015bci\u0105 wn\u0119trzu izby skaza\u0144c\u00f3w i wypr\u0119\u017conym postaciom \u017co\u0142nierzy<br \/>\ni wi\u0119\u017ani\u00f3w. Nagle rado\u015b\u0107 zaja\u015bnia\u0142a na jej twarzyczce i Abby zawo\u0142a\u0142a w duchu: \u201ePrzecie\u017c jeden z nich to m\u00f3j tatko! Poznaj\u0119 jego plecy.. Dostanie naj\u0142adniejszy kr\u0105\u017cek&#8221;.<\/p>\n<p>Podbieg\u0142a weso\u0142o, wsun\u0119\u0142a kr\u0105\u017cek w jego otwart\u0105 d\u0142o\u0144 i wychyliwszy si\u0119<br \/>\nspod ramienia ojca unios\u0142a ku niemu roze\u015bmian\u0105 twarz.<\/p>\n<p>&#8211; Tatku, tatku! \u2014 zawo\u0142a\u0142a. \u2014 Popatrz, co dosta\u0142e\u015b! Da\u0142am ci ten naj\u0142adniejszy!<\/p>\n<p>Pu\u0142kownik spojrza\u0142 na nieszcz\u0119sny podarek, osun\u0105\u0142 si\u0119 na kolana i w udr\u0119ce mi\u0142o\u015bci<br \/>\ni lito\u015bci przygarn\u0105\u0142 do piersi swego ma\u0142ego kata. \u017bo\u0142nierze, oficerowie, uwolnieni je\u0144cy \u2014 wszyscy stali czas jaki\u015b bez ruchu, sparali\u017cowani ogromem tej tragedii,<br \/>\nlecz potem \u017ca\u0142osny widok przeszy\u0142 im serca, oczy nape\u0142ni\u0142y si\u0119 \u0142zami i p\u0142akali nie wstydz\u0105c si\u0119 \u0142ez. Przez kilka chwil panowa\u0142o w komnacie g\u0142\u0119bokie, pe\u0142ne szacunku milczenie, w ko\u0144cu jednak dow\u00f3dca stra\u017cy wyst\u0105pi\u0142 naprz\u00f3d, z oci\u0105ganiem,<br \/>\npo\u0142o\u017cy\u0142 d\u0142o\u0144 na ramieniu wi\u0119\u017ania i rzek\u0142 \u0142agodnie:<\/p>\n<p>&#8211; Bolej\u0119 nad tym, panie, lecz obowi\u0105zek nagli.<\/p>\n<p>&#8211; Do czego nagli? \u2014 spyta\u0142o dziecko.<\/p>\n<p>&#8211; Musz\u0119 pu\u0142kownika st\u0105d wyprowadzi\u0107. Przykro mi.<\/p>\n<p>&#8211; Wyprowadzi\u0107? Dok\u0105d?<\/p>\n<p>&#8211; Do&#8230; do&#8230; zmi\u0142uj si\u0119 nade mn\u0105, Panie!&#8230; do innej cz\u0119\u015bci twierdzy.<\/p>\n<p>&#8211; Nie pozwalam! Moja mamusia jest chora i to ja zabieram tatk\u0119 do domu.<\/p>\n<p>Uwolni\u0142a si\u0119 z obj\u0119\u0107 ojca, wspi\u0119\u0142a mu si\u0119 na ramiona i obj\u0119\u0142a go za szyj\u0119.<\/p>\n<p>&#8211; Abby jest gotowa, tatku&#8230; chod\u017amy.<\/p>\n<p>&#8211; Moja nieszcz\u0119sna dziecino, nie mog\u0119. Musz\u0119 p\u00f3j\u015b\u0107 z nimi.<\/p>\n<p>Dziewczynka zeskoczy\u0142a na posadzk\u0119 i zacz\u0119\u0142a rozgl\u0105da\u0107 si\u0119 zdziwiona.<br \/>\nWreszcie podbieg\u0142a do oficera, stan\u0119\u0142a przed nim, tupn\u0119\u0142a n\u00f3\u017ck\u0105 i zawo\u0142a\u0142a<br \/>\nz oburzeniem:<\/p>\n<p>&#8211; M\u00f3wi\u0142am ci, panie, \u017ce moja mamusia jest chora, trzeba ci by\u0142o s\u0142ucha\u0107 uwa\u017cnie. Pu\u015b\u0107 go, musisz!<\/p>\n<p>&#8211; Och, moje biedne dzieci\u0119, B\u00f3g mi \u015bwiadkiem, \u017ce pragn\u0105\u0142bym tego, ale musz\u0119<br \/>\ngo wyprowadzi\u0107. Stra\u017ce, baczno\u015b\u0107&#8230; wyr\u00f3wna\u0107 szereg&#8230; na rami\u0119 bro\u0144!&#8230;<\/p>\n<p>Abby wybieg\u0142a szybko jak b\u0142ysk \u015bwiat\u0142a. Po chwili wr\u00f3ci\u0142a ci\u0105gn\u0105c za r\u0119k\u0119 Lorda Protektora. Na widok tej pot\u0119\u017cnej osobisto\u015bci wszyscy obecni wypr\u0119\u017cyli si\u0119, oficerowie zasalutowali, \u017co\u0142nierze sprezentowali bro\u0144.<\/p>\n<p>&#8211; Nie pozw\u00f3l im, panie! Moja mamusia jest chora i chce, \u017ceby tatko by\u0142 w domu&#8230; m\u00f3wi\u0142am im to, ale oni nawet nie s\u0142uchali i chc\u0105 go zabra\u0107.<\/p>\n<p>Lord Genera\u0142 sta\u0142 z wyrazem oszo\u0142omienia na twarzy.<\/p>\n<p>&#8211; Tw\u00f3j tatko, male\u0144ka? To jest tw\u00f3j ojciec?<\/p>\n<p>&#8211; Pewnie, jest i zawsze nim by\u0142! Da\u0142abym ten \u015bliczny czerwony kr\u0105\u017cek komu\u015b innemu, kiedy go tak bardzo kocham?<\/p>\n<p>Zgroza odmalowa\u0142a si\u0119 na twarzy Lorda Protektora.<\/p>\n<p>&#8211; Zlituj si\u0119 nade mn\u0105, o Bo\u017ce mi\u0142osierny! Na skutek podst\u0119p\u00f3w szatana uczyni\u0142em najokrutniejsz\u0105 rzecz, jak\u0105 cz\u0142owiek mo\u017ce uczyni\u0107. I teraz nie ma ratunku,<br \/>\nnie ma ratunku! C\u00f3\u017c ja mam pocz\u0105\u0107?<\/p>\n<p>Abby, zdenerwowana i zniecierpliwiona, zawo\u0142a\u0142a:<\/p>\n<p>&#8211; Przecie\u017c mo\u017cesz im kaza\u0107, \u017ceby go pu\u015bcili! &#8211; I wybuchn\u0119\u0142a p\u0142aczem.<\/p>\n<p>&#8211; Powiedz im, \u017ceby go pu\u015bcili! M\u00f3wi\u0142e\u015b, \u017ce mam ci rozkazywa\u0107, a jak teraz pierwszy raz chc\u0119, \u017ceby\u015b co\u015b zrobi\u0142, to odmawiasz!<\/p>\n<p>\u0141agodne \u015bwiat\u0142o rozja\u015bni\u0142o star\u0105, grubo ciosan\u0105 twarz. Lord Genera\u0142 po\u0142o\u017cy\u0142 d\u0142o\u0144<br \/>\nna g\u0142owie ma\u0142ego tyrana i rzek\u0142:<\/p>\n<p>&#8211; Bogu niech b\u0119d\u0105 dzi\u0119ki za ten zbawienny traf bezmy\u015blnej obietnicy. I tobie niech b\u0119d\u0105 dzi\u0119ki, o niezwyk\u0142a dziecino, \u017ce natchniona przez Niego przypomnia\u0142a\u015b mi<br \/>\no zobowi\u0105zaniu, kt\u00f3re mi wypad\u0142o z pami\u0119ci. Panie oficerze, wykonaj jej rozkaz&#8230; to dziecko przemawia w moim imieniu. Wi\u0119zie\u0144 jest u\u0142askawiony, prosz\u0119 go uwolni\u0107!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mark Twain FERALNY KR\u0104\u017bEK Krisek: Umie\u015bci\u0142em tu ca\u0142e opowiadanie Marka Twaina. By\u0142 on bystrym obserwatorem \u017cycia i\u00a0inteligentnym jego komentatorem. Jego s\u0142owa dociera\u0142y zar\u00f3wno do intelektu, jak i do\u00a0serca. &#8222;Feralny kr\u0105\u017cek&#8221; to zarazem opowie\u015b\u0107 o odpowiedzialno\u015bci oraz nast\u0119pstwach jej braku, jak &hellip; <a class=\"more-link\" href=\"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/?p=5492\">Czytaj dalej <span class=\"meta-nav\">&rarr;<\/span><\/a><\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":[],"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5492"}],"collection":[{"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=5492"}],"version-history":[{"count":12,"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5492\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6182,"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/5492\/revisions\/6182"}],"wp:attachment":[{"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=5492"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=5492"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"http:\/\/www.survival.edu.pl\/wp-index.php\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=5492"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}